gru
10
2011
Przy okazji kolejnego spaceru nad Lake Elizabeth we Fremont, zauważyliśmy razem z babcią Janką, że przygotowania do Bożego Narodzenia zawitały już nawet i w to miejsce. W sąsiedztwie oczywiście widać już lampki choinkowe zawieszane tradycyjnie wokół wejść domów,ale bombki na żywej choince w środku parku? Tego jeszcze nie było.
Oczywiście samo robienie zdjęć ma tendencję do przyciągania ludzi, którzy chcą się dowiedzieć w czym rzecz, co się dzieje. I tym razem tak się stało. Mały chłopiec na rowerku zmusił swoich rodziców do tego by się zatrzymali i zaczął wypytywać się dlaczego robię zdjęcie. Sęk w tym, że łatwo dał się zmanipulować do pozowania i Get the whole story »
gru
03
2011
Wczoraj, w Kalifornii trochę powiało. Co prawda bardziej na południu, w okolicach Los Angeles, ale i u nas drzewa się gięły, liście spadały, płoty się przewracały. Dzisiaj trochę ucichło, więc postanowiliśmy z babią udać się na krótki spacer po okolicy aby obejrzeć czy w nasze sąsiedztwo również odczuło skutki silnych wiatrów.

No i odczuło. Zauważyliśmy, że większość złotych, żółtych i czerwonych liści, które tak pięknie nam przypominało jesień, wiatr zdmuchnął z drzew i jak śnieg potworzyły swoistego rodzaju zaspy liściane.
Drzewa eukaliptusowe potraciły konary, chociaż i tak obroniły się przed siłą huraganowych powiewów. I cały spacer z pewnością nie należałby do najciekawszych, gdyby nie… króliczki, które uciekły z niewoli. Get the whole story »
lis
25
2011
W ostatnią niedzielę znowu udało mi się załapać na prawdziwą frajdę w polskim kościele: robienie dzieciom zdjęć podczas ich miesięcznej uroczystej mszy w naszej polskiej misji w San Jose. Z jednej strony poczucie niesamowitej radości (bo, któż nie chciałby robić maluchom i nastolatkom zdjęć), z drugiej zaś przerażenie myślą, że coś może nie wyjść.
Msza Św. była przepiękna, dzieci uczestniczyły w niej z wielką radością. Ksiądz Andrzej również nie mógł narzekać na wytworzoną atmosferę. Okazją było przestawienie kilku kandydatów do sakramentu bierzmowania, którzy przyjmą ten sakrament za kilka miesięcy.

Ja, oczywiście, jako fotograf, biegałem po ciuchu po mały kościółku starając się wyłapać jak najciekawsze momenty. Było nieźle, aż …. do momentu kiedy zobaczyłem pierwsze 40+ fotografii. O ZGROZO! Wszystkie zamazane, i to z mojej winy! Starałem się „przedobrzyć” i „eksperymentować” w momencie, gdzie czas był na solidną robotę (nawet, jeśli nic na niej nie zarabiałem, poza osobistą satysfakcją i uczuciem niesamowitej radości).
Ktoś jednak musiał czuwać nade mną w niebie, bo w pewnym momencie zorientowałem się, że coś nie jest w porządku, zmieniłem ustawienia aparatu fotograficznego … i następne 60 fotek „udało się” (dzięki Bogu za aparaty cyfrowe, gdzie jedynie trzeba patrzeć czy baterii starcza, a nie na ilość pozostałych klatek kliszy filmowej). Get the whole story »
lis
19
2011
Od kilku dni temperatura we Fremont spadła do „nieprawdopodobnego” [według babci Janki] poziomu 15-17 stopni Celsiusza. Mimo wielu protestów babcia poddała się i zdecydowała się na popołudniowy spacer w parku Lake Elizabeth.
Było rzeczywiście trochę wietrznie, ale widokowo bardzo ciekawie. Ponieważ moja nowa mała kamera wędruje zawsze ze mną, nie omieszkałem zrobić kilka zdjęć.
Test udał się (chyba ), bo większość zdjęć po ostatecznych oględzinach, i małym „dopieszczeniu” wygląda nawet nieźle.
Oczywiście to nie wszystkie zdjęcia, ale chyba lepiej zamieszczę kilka niż nic. Get the whole story »
lis
14
2011
Kochane dzieci,
Listopad kojarzy się głównie z opadającymi liśćmi, zimnymi nocami i okazją odwiedzenia naszych najdroższych, którzy od nas odeszli, na cmentarzach. Ktoś by pomyślał, że to okres szary. nieprzyjemny, wręcz depresyjny. Wydawało by się, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem byłoby zawinięcie się w ciepły koc przy kominku i czytanie książek, lub oglądanie telewizji.
Również można przyjąć inną postawę. Amerykanie mają powiedzenie „You have a lemon, make a lemonate”. Nie odnoszą się tutaj do owocu (mam nadzieję, że nacisnęliście na linkę i zapoznaliście się ze wszystkimi definicjami tego słowa). Nadchodząca jesień przynosi mnóstwo kolorów i dlatego większość fotografów oczekują na nią z wielką niecierpliwością.
Wczoraj odwiedziliśmy z babcią groby naszych znajomych, którzy pochowani są na Cmentarzu w Santa Clara. Przepiękne miejsce. Jak ze zdjęć widać, cmentarz ten zupełnie ma inny wygląd od tych, do których przywykliśmy oglądać w Polsce. Inne nagrobki, trawa regularnie koszona, a jednak wiadomo, że jest to miejsce wyjątkowe.

Z racji tego, że w USA 1 listopada nie jest świętem państwowym i ludzie nie mają dnia wolnego tak jak to ma miejsce w Polsce, odwiedzanie grobów z reguły następuję w najbliższą niedzielę. Get the whole story »