Czasami złe technicznie zdjęcie można uratować

Posted by on Sierpień 19, 2011 at 8:05 pm.

Wielokrotnie wracam do zdjęć, które mają tak bardzo emocjonalne znaczenie dla mnie, a za każdym razem jak spojrzę na nie to…. włosy na głowie stają mi dęba z rozpaczy. Do niedawna nie wiedziałem jak sobie z takimi fotkami poradzić. Dzisiaj jest już trochę lepiej, a wszystko dzięki słowu „Photoshop”. Oprogramowanie, które pozwala na „dopieszczenie” (prawie) każdej fotki.

Dla przykładu, zdjęcie w którym trzymam moją małą Amelcię (3-4 miesiące) na ręku, a pierwszą obróbkę opublikowałem w moim niedawnym wpisie  nie dawało mi spokoju. Czułem się ….niedosmaczniony (to nowe dla mnie słowo, które dobrowadza mnie do histerycznego śmiechu).  

Zeskanowana kopia  zniszczonego zdjęcia małego formatu … przepis na tragedię.  Można jednak zrobić coś innego: przemalować (elektronicznie, bo do ręcznego rysowania nie mam jakiegokolwiek talentu od … dzieciństwa; babcia Janka może zaświadczyć).  Efekt 5 minut (no może 30, bo możliwości było tak wiele, a ujęcie tak urocze) na Photoshop’ie jest następujący.

Oczywiście, nie musi być to ostatnia wersja tego ujęcia. Dzięki dostępnej dzisiaj technologii będzie można zrobić coś ładniejszego w przyszłości. Wniosek? Nigdy nie można poddawać się gdy nie powiedzie się nam coś  za pierwszym lub drugim…. czy trzecim razem.  Wytrwałość  w dążeniu osiągnięcia celu, ciężka praca przynoszą z reguły zamierzane lub lepsze efekty. 

Musimy jednak również  uważać na to, aby nie popaść w drugą skrajność: robienie w kółko tego samego i spodziewanie się innych rezultatów, bez wątpienia nie ma sensu. Niektórzy określają taką postawę/zachowanie … głupotą (i to w tym medycznym znaczeniu).

A to następna przeróbka zdjęcia z czasów zdjęć kliszowych:

 

Mogłem poddać się po pierwszej próbie, ale spróbowałem również z „inną wersją” Dania:

Oczywiście, możemy dyskutować nad kolorami, tłem, ostrością, zakłuceniami spowodowanymi nieodpowiednim doświetleniem, jednak  z jednym musimy się zgodzić…. Danielek od początku miał predyspozycje do występowania przed kamerą (nie mówiąc już o tym, że od kolebki zaliczał się do grupy „przystojniaków” z oczywistych względów genetycznych <3).

Poniżej Daniu w trochę niezręcznej sytuacji. Jak sami widzicie, w tym czasie Amelka miała pewną jeszcze przewagę fizyczną nad swoim braciszkiem.  To moment, do którego tak często wracam, a sam  (no i oczywiście dzisiaj Wy)mogę doświadczyć dzięki pasji robienia zdjęć przez Waszą ciocię Aldonę (moja noga, jak widać w tle po prawej stronie). Takich scen zresztą było kilka. Jedną mam nawet uwiecznioną na filmie (to na przyszłe wpisy).

Mam nadzieję, że zrozumiecie jak bardzo ważne dla Waszej przyszłości jest utrwalanie tego, co się dzieje w Waszym życiu dzisiaj… w danym momencie.  Już jutro te same momenty będą należały do historii, nigdy się nie powtórzą; wielokrotnie z powodów i okoliczności, które będą poza Waszą kontrolą. Nikt jednak nie odbierze Wam tego co sami przeżyliście, i od czasu do czasu będziecie mogli powrócić do tych chwil, dzięki właśnie takim zdjęciom, jak te zamieszczone powyżej.

Papa, papa…. całuję Was, Tata.


Brak innych wpisów

Leave a Reply