Kiedy się jest tak prześliczny jak Pepsi, to i ludzie inaczej odnoszą się do zwierząt. Mała czarna kulka od początku nie bała się ludzi. Ba, zawsze do nich ciągnęła i żadna tresura nie pomagały by ją odzwyczaić od zabawy z ludźmi, a w szczególności z dziećmi. Z innymi zwierzętami było natomiast zupełnie inaczej. Najmniejszy piesek, który chciał się z nią bawić powodował, Pepsi traciła głowę i uciekała tak szybko jak tylko mogła. Najczęściej lądowała w rękach waszej cioci Aldony albo i … na (prawie) mojej głowie.
Od maleńkiego ciocia Aldona uczyła małej Pepsi by nie gryzła, cierpliwie znosiła jak małe 2-4 latki mogły ją pogłaskać w parku. Do chwili śmierci cioci Aldony, Pepsi była motywacją dla swojej pani motywacją do walki ze straszną chorobą. W zamian nie wymagała wiele – zabawy, zabawy, zabawy … i spacerów w parku.
Wasz Tata.
Brak innych wpisów

