Ponad tydzień temu Misja San Jose rozpoczęła oficjalnie (to moja skromna opinia) doroczne przygotowania do Polskiego Festiwalu 2011 inaugurując je sobotnią akcją robienia pierogów. Pierogi, kiełbasy, pączki, chruściki, serniki …. to te małe rzeczy, które dla emigrantów z Polski są małą namiastką kraju z którego wyjechali w poszukiwaniu lepszego jutra.
Razem z babcią Janką uczestniczymy czynnie w przygotowaniach już od 5 lat. Na przykład na zrobienie 6-7 tysięcy pierogów potrzeba 5-6 niedziel i pracy wielu ludzi. Wszystkie pierogi, tak jak zobaczycie poniżej na zdjęciach, są robione ręcznie. Od wałkowania ciasta (to moja główna rola), poprzez robienie nadzienia i lepieniu (babcia Janka tutaj się wybija swoimi zdolnościami), po gotowanie, pakowanie na przechowanie z zamrażalce do dnia samego festiwalu, wszystko jest robione dzięki ludziom,którzy sami, bez żadnego przymusu (poza tym wewnętrznym poczuciem odpowiedzialności za los parafii) potrafią poświęcić swój czas z myślą o innych.
W robieniu pierogów biorą udział zarówno młodzi jak i „dojrzali” parafianie. Poniżej możecie sami zobaczyć, że praca nie musi kojarzyć się jedynie z wysiłkiem, ale przyjemnością. Jest okazja to porozmawiania, żartowania i spotkania nowych ludzi, nawiązania nowych znajomości.
Same uśmiechy – pani Bronia należy do „starej” gwardii wyrabiaczy pierogów. W tym roku pomogła jej Aunna (ze swoim chłopakiem), którą pani Bronia przez kilka lat opiekowała się w roli „przyszywanej” babci.
Wasza babcia również bawiła się nieźle. Poniżej przesyła wam buziaka z dalekiej i gorącej Kalifornii.
Tradycyjnie w lipcu nasz proboszcz ks. Andrzej w lipcu bierze wakacje i parafia gości w tym czasie różnych księży, którzy go zastępują. W tym roku gościmy księdza Roberta.
Tutaj babcia Janka pozuje do portretu w ostatnią sobotę przy samym stole, gdzie każdy pierog był mozolnie formowany, dopieszczany na uroczystości które odbędą się 21 września.
Babcia i ja wyrobiliśmy sobie już pewną renomę w robieniu chruścików, które przez ostatnie 4 lata regularnie robimy na 3 dni przed samą imprezą. O tym może napiszę później.
W międzyczasie ściskam Was serdecznie, życząc dobrych wakacji wypoczynku na nowy rok szkolny. Pamiętajcie jednak o tym - dzieląc się z bliźnimi swoim czasem, pracując nieraz fizycznie, również może być formą odpoczynku, która przynosi nie tylko osobistą satysfakcję, ale i jest źródłem szczęścia.
Kocham Was bardzo
Wasz Tata.
Podobne wpisy:




[...] rzeczywiście tylko drugi wpis na temat soboty z pierogami, ale tak na prawdę było takich sesji już cztery… w tym roku. Ksiądz Andrzej (proboszcz) [...]