„Status quo” czy akceptacja jednostronnej samowoli.

Posted by on Czerwiec 6, 2008 at 5:02 am.

Amelciu i Dnielku,

Wczoraj byłem kolejny (trzeci w tym tygodniu) raz  w waszej szkole. Napotkam coraz więcej wrogości; panie woźne wyraźnie zostały włączone już do „kolektywu pierwszej linii obrony”. Obrony przed czym? Przed tym, żebym mógł się spotkać z Wami? Dziwna to postawa osób rzekomo pracujących dla dobra dzieci – chronić dziecko przed ich własnym rodzicem. Rodzicem, który jedynie pragnie zobaczyć i porozmawiać z własnymi dziećmi. Rodzicem, który ma prawo do tego.

Później rozmawiałem z ks. Tadeuszem na temat Waszych postępów w religii. Rozmowa przeniosła się na inne tematy, m.in. zaistniałej sytuacji prawnej, moich praw widzenia Was, okoliczności w jakich się znaleźliście tu w Gdańsku, moich starań o spotkanie się z Wami.  Ksiądz Tadeusz, zasugerował, żebym zaakceptował „status quo” istniejącej sytuacji i zaniechał moich starań. 

Na ten temat chciałbym trochę napisać. Dlaczego? Ponieważ, wiele ludzi na tym świecie używa słów, których definicji po prostu nie zna, a słowa mają przecież tak wielkie znaczenie. Słowa służą do komunikowania się, do nadania sensu sytuacjom, postawom.  Słowa mogą być, i wielokrotnie są, użyte również i do manipulacji i zastraszania innych. Homofobia, rasizm, oszołomi religijni, aborcja, antysemityzm, radykalizm, liberalizm, konserwatyzm - to tylko nieliczne przykłady takich słów.

 Ks. Tadeusz wydaje się kompletnie nie rozumieć co określenie „status quo” w ogóle oznacza. Wydaje się nie rozumieć, że to JA walczę od 10 lat, by przywrócić sytuację do stanu rzeczy jakie miały miejsce 10 lat temu, za przywróceniem Waszego „status quo”.

Pierwszy raz „status quo” zostało użyte w 19 wieku w zdaniu „in statu quo res erant ante„, co w tłumaczeniu oznacza -”w stanie rzeczy jakie miały miejsce przed wojną”.  Doktryna „status quo” ma na celu zapobieganiu sytuacjom, kiedy najeźdźca, agresor zmuszany jest do wycofania się z podbitych terytoriów i przywrócenia ich im pierwotnym właścicielom.  W celu obrony ”status quo” kraje świata złączyły się w organizacjach takich jak ONZ.   Oczywiście, istnieją również wypaczenia (jak wszędzie), gdzie starano się użyć „status quo” do zaakceptowania tego, co stało się po agresji jednej strony. Mocarstwa Europy i USA zaakceptowały agresję Hitlera na Czechosłowacji, a później na Polskę.  Miliony ludzi poświęciło własne życie był przywrócić status quo, które zostało zniszczone przez agresję i tyranię III Rzeszy. 

Polacy wielokrotnie w swojej długiej historii mieli okazję walczyć o przywrócenie wolności, jaka była im odebrana przez agresywnych sąsiadów. Nie chcieli się pogodzić z najazdami Szwedów, rozbiorami  Rosji, Austrii i Niemiec, i wreszcie okupacją Sowieckiego emporium komunistycznego.  Patrioci polscy nie zaakceptowali niewoli bez znaczenia, jak długo ona trwała. Nigdy nie zapomnieli o  „Status quo” swojego narodu. Do końca walczyli o jego przywrócenie – żądali wolnej Polski z wolnymi Polakami.  Gdyby nie ich walka w obronie ”status quo”, dzisiaj nikt nie mówiłby po polsku. 

Oczywiście, by to zrozumieć trzeba myśleć, czytać i kierować się rozsądkiem, a nie powtarzać słów lub frazesów jak papuga – bez ich zrozumienia.

O co chodzi w „przepychankach” między mną i mamą. Chodzi o to, czy powinniście powrócić do miejsca waszego zamieszkania, z którego zostaliście nielegalnie wyrwani, czyli przywrócenia „status quo”. Ważniejsze jednak od tego, jest przywrócenie sytuacji, gdzie ja w pełni uczestniczyłem w Waszym życiu.  Przez te ostatnie lata byliście ukrywani  tylko dlatego, że chciałem byście powrócili do WASZEGO domu, a nie mieszkali kontem u kogoś obcego. Byście mieli wolny dostęp do OBU rodziców, nie ograniczony samowolą jednej ze stron.  Jeśli chodzi o moje robótki, o NIC innego nie chodzi w tym konflikcie.

Tylko PO przywróceniu stanu rzeczy jakie miały miejsce przed waszym uprowadzeniem do Polskie, można dyskutować o jakichkolwiek zmianach, negocjacjach. Inaczej, prawo, praworządność, uczciwość ludzka i sprawiedliwość nie mają znaczenia; wygrywają szantaż, samowola i polityka faktów dokonanych. 

Jesteście jeszcze mali, więc być może dzisiaj będzie Wam trudno zrozumieć o czym piszę. Robię jednak to na przyszłość oraz dla innych, by zrozumieli. Zrozumieli,  że „łatwe” rozwiązania są jedynie …. łatwe, a nie najlepsze, czy słuszne. Że postawy w sytuacjach trudnych wymagają odwagi, a nie przysłowiowego chowania głowy w piasek. Ludzie obserwują postawy osób, które mogłyby pomóc Wam i mnie, a idą na łatwiznę. Zagłuszają swoje sumienia, bo boją się, że awans im ucieknie, że ktoś opisze ich w gazecie, że babcia Krysia zrobi im awanturę. Mówiąc o takich ludziach, nie mówię jedynie o naszej sytuacji. Innych, lecz podobnych przykładów obojętności, było i jest wiele na tym świecie. Ignorancja ludzka z lenistwem intelektualny są jednymi z powodów. Czy jednak tak postępują osoby z honorem, Chrześcijanie, Katolicy?  Odpowiedź na to pytanie zostawiam Wam (i innym, którzy czytają ten blog).

Wasz Tata.


Brak innych wpisów

Leave a Reply