Kochane moje dzieci,
Wczoraj był taki piękny słoneczny dzień. Obchodziliśmy Dzień Dziecka, Zosia i Michałek świętowały I rocznicę swojej Pierwszej Komunii Św, a Mateusz (ich brat) swoje 18 urodziny. W środku tych pięknych wydarzeń otrzymałem (rzekomo od Was) SMS’a, bardzo smutnego SMS’a:
Nie chcemy żadnych kontaktów, przychodzenia do szkoły i pisania do blogu – Daniel i Amelia. Jest to nasza decyzja
Miała być to Wasza odpowiedź na moją próbę kontaktu z Danielkiem. Ktoś mógłby powiedzieć, że skoro o nią prosiłem no to i … „dostałem”. To mnie jednak nie smuci najbardziej. Jestem dorosły, i choć jest mi bardzo trudno, jakoś sobie poradzę z rzekomą odmową widzenia własnych dzieci. Dzieci, które tak bardzo kochałem, za którymi tak długo tęskniłem, które ciągle pragnę widzieć.
Ja wiem, jakie są prawdziwe tego powody, ale pytania, na które WY (nie kto inny) będziecie musieli znaleźć prędzej czy później odpowiedzi, są tak proste.
Amelciu, czy ty i Danielek w ogóle mnie pamiętacie? Jeśli nie, to co JA konkretnie zrobiłem Wam złego? W jaki sposób JA zasłużyłem na to, że ty przechodząc obok, nie chcesz nawet na mnie spojrzeć? Czy dlatego, że pragnę być w Waszym życiu? Czy dlatego, że brakuje mi na codzień Waszego uśmiechu lub śmiechu? W jaki sposób możecie mieć wyrobione o mnie zdanie, skoro nawet nie możecie mnie skonfrontować z pytaniami i uzyskać odpowiedzi? Nie zawsze zasłyszane dyskusje, lub czyjeś opinie są prawdziwe. Czy sądzicie, że powodem Waszego ukrywania przez te ostatnie kilka lat był wasz tata? Wiele razy, prawda może być zupełnie inna od tego co wiemy, ale trzeba jej szukać. Taki mamy obowiązek, jako ludzie uczciwi, jako Chrześcijanie, wreszcie jako Katolicy. Prawdę można łatwo znaleźć, trzeba jednak chcieć jej szukać, a nie unikać mimo, że czasami mogłaby również i zranić.
Danielku, czy ty również wierzysz w to, że Ciebie nie kocham, lub kocham mniej, czy też porzuciłem, czy wreszcie – że chciałem zabrać Wam mamę? Czy pamiętasz radosne chwile, gdy bawiłem się z Tobą w domu, basenie, czy też naszym samochodzie? Chwile, które dzieliliśmy wszycy: Ty, Amelia, ja z Waszą mamą. Chwile, których zabrakło po tym, jak zostałeś nielegalnie przetrzymany z Amelią w Polsce, chwile które nigdy już nie powrócą.
A co z babcią Janką? Czy ONA również Was zraniła, że i ją tak karzecie? Czy w ogóle jeszcze ją pamiętacie? Czy pamiętacie jak bardzo Was kochała?
Wierzę, że kiedyś skonfrontujecie te pytania i będzie trudno uznać, jak bardzo prawda różni się od oskarżeń. Jedno jednak musicie pamiętać, że NIKT was nie wini, i nie będzie winił, za wasze dzisiejsze decyzje. Wina leży po stronie dorosłych. Tych dorosłych, którzy bezpośrednio przestawiają sytuację w kłamliwym obrazie, lub tych, którzy biernie z boku przyglądają się od lat krzywdzie, jaka wyrządzana jest Wam i mnie.
Mimo, że jesteśmy tak blisko, nie pozwala się nam Was zobaczyć. Dlaczego? Czy tak wygląda miłość, na którą mama lubi się tak często powoływać, a babcia Krysia rozpisywać w swoich „psychologicznych” gazetowych poradach? Czy jest to zwykły egoizm i zło? Czas, kiedy nie będziemy mogli się spotkać i uścisnąć, nadchodzi wielkimi krokami. Mam nadzieję, że wszystko ułoży się pomyślnie zanim powrócę do Fremont.
Wiem, że cierpicie bardzo z powodu zaistniałej sytuacji. Być może bardziej niż jaka. Przyjdzie dzień, że nabierzecie odwagi by powiedzieć temu wszystkiemu głośne „nie”. Mam jedynie nadzieję, że to przemyślane „nie” będzie decyzją dorosłych i doinformowanych osób, a nie małych i przestraszonych dzieci.
Kocham Was bardzo – Wasz Tata.
Brak innych wpisów