Katolicy z tytułu …

Posted by on Kwiecień 29, 2008 at 12:01 am.

Wiele razy zastanawiałem się nad postawą ludzi, którzy z jednej strony dumnie obnoszą się ze swoim Katolicyzmem, a z drugiej depczą jakiekolwiek zasady obowiązujące członka naszego Kościoła. Dzisiaj napisałem już jeden wpis na ten temat (w moim blogu po angielsku). Odnosi się to do jednego z najbardziej znanych polityków w Stanach Zjednoczonych. Rudy Giulani, dwukrotny rozwodnik, otwarty poplecznik lobby na rzecz zabijania nienarodzonych dzieci, przyjął komunię w czasie ostatniej wizyty Ojca Świętego Benedykta XVI.  Zrobił to jawnie, zrobił to z premedytacją by „udowodnić”. Zrobił to pomimo ostrzeżenia wysłanego pod jego adresem przez kardynała Nowego Jorku. 

Jak odnosić się wobec arogancji  takich jawnych grzeszników? Jak bronić Kościoła przed atakami jego krytyków, którzy dają przykłady takich osobników? Jak wreszcie, pogodzić się z faktem, że takiej samej hipokryzji doświadczamy we własnym otoczeniu, we własnej rodzinie? Na koniec, zadajemy sobie najtrudniejsze pytanie – gdzie jest Bóg, który widzi zakłamanie tych ludzi i dlaczego nie reaguje?

Przyznaję, że w przeszłości sam wiele razy miałem chwile zwątpienia ze względu na brak odpowiedzi na to ostatnie pytanie. Zwątpienia w sprawiedliwość, w uczciwość ludzką, w poczucie honoru, czy wreszcie w istnienie samego Boga.  Pytanie bardzo trudne, nad odpowiedzią którego możemy jedynie spekulować. 

Prędzej czy później jednak, przychodzi refleksja, rozmowa z mądrą osobą, która potrafi  spojrzeć na świat i życie przez inny pryzmat,  przynosi spokój i zrozumienie (tak było ze mną – dzięki ks. Andrzeju).  Dla ludzi zakłamanych nie ma świętości. Ich wartości opearte są na ich egocentryzmie i rzeczach przyziemnych. Bardzo rzadko potrawią przypatrzeć się własnym działaniom, są prawdziwie zamknięci na potrzeby innych (i nie mówię tu jedynie tylko o tych materialnych). Poświęcenie dla dobra innych jest tylko pustym frazesem, składane przysięgi wygodnym „wypełniaczem” w spełnieniu ich własnych oczekiwań. Cierpienie innych jest dla nich „zwycięztwem” lub „kosztem”, nigdy tragedią, której chcieliby zapobiec. 

A jak już rozmawiamy na temat cierpienia…

Z pewnością cierpienie nie jest niczym czego zdrowy człowiek pragnie lub oczekuje. Przychodzi z znienacka, bez ostrzeżenia, w najbardziej nieodpowiednim momencie.  Nie każdy potrafi sobie poradzić w tych ciężkich chwilach i się załamuje, lub nawet rezygnuje (w bardzo skrajnych przypadkach) z życia. 

Można jednak inaczej, rozsądniej podejść do tego dylematu.

Cierpienie daje nam coś, czego nie nauczy nas żadna szkoła, żaden uniwersytet – pokory, wytrwałości, siły oraz mądrości. Zaczynamy uważniej patrzeć na ludzi i wydarzenia. Zaczynamy uważnie analizować ludzkie postawy oraz słowa. Zaczynamy doceniać, jak bardzo krótkie to nasze ziemskie przebywanie jest; jak bardzo łatwo można zaprzepaścić szansę na zostawieniu po sobie jakiegoś małego pozytywnego śladu. Ludzie bez honoru, bez skrupułów i bez moralności pozostawiają po sobie jedynie zniszczenie oraz pustkę. Ludzie dobrzy i sprawiedliwi mimo, że czasami fizycznie odchodzą na zawsze, to jednak duchowo ciągle pozostają z nami, zawsze nam ich brakuje.  Wasza ciocia Aldona, ciągle przypominała mi o jednym: zło zawsze musi służyć dobru.  Ta prawda jest ponadczasowa i daje nam sposób na wytrwanie.  Za każdym razem, kiedy przychodzą trudne dla mnie chwile, jej słowa dają mi spokój i nadzieję na jutro.  Pamiętajcie o nich również i Wy, kiedy świat wydaje się już Wam beznadziejny, a cierpienia nie do zniesienia.

Wybaczcie tą moją mizerną „nostalgię”. Czasami jest trudno nawet i mnie.  Nie zamierzam jednak zostawić tego wpisu bez pozytywnego oddźwięku i powiem jedno: mam już wykupione bilety do Polski  i jestem gotowy na podróż  by spotkać się z Wami. Na samą myśl o spotkaniu z Wami raduje się moje (no i również Babci Janki) serce.  Dużo jeszcze jest rzeczy do załatwienia przed odlotem do Gdańska (włącznie z naprawieniem pękniętej rury wodnej), jednak duchowo jestem już prawie tam.

 Przesyłam buziaki od siebie i babci.

 Tata.


Brak innych wpisów

Leave a Reply