Kochane skarby,
Przesyłam Wam kwiatka w dniu nostaligii.
Nie wiem czy zauważyliście, że od dłuższego już czasu nie piszę na temat rzeczy smutnych, przygnębiających z naszej historii. „Bo i po co?” – zadawałem sobie pytanie. Czy coś to zmieni? Odpowiedź jest oczywista – nie, przeszłości nie można zmienić. Nie można zmienić faktów, zatrzeć bólu i przykrych doświadczeń, zapomnieć doznanych krzywd. Ostatnio było nawet ciężko by coś napisać na tym blogu, choć wiem że go odwiedzacie i czytacie.
Z pewnością, jedno można zrobić z historią – uczyć się z niej, by nie powielać jej w przyszłości. Wczoraj amerykańska stacja NBC nadała program pod tytułem „Sean’s Story”. Opisuje ona historię 12 letniego chłopca, który mając nie całe pięć lat został uprowadzony przez swoją matkę do Brazylii. Jedyną moją reakcją na jego historią były łzy, bo inna rodzina, a tak podobne, wręcz identyczne, wydarzenia.
Matka Sean’a zabrała go ojcu po pozorem … wakacji. I zaraz po przyjeździe do swojego rodzinnego kraju, tak jak i w naszym przypadku, powiadomiła swojego męża, że postanowiła …. „powrócić” na stałe do Brazylii, a z mężem się rozwieść. Historia Sean’a zakończyła się pozytywnie, choć nie tak do końca. Matka porywaczka (nie oszukujmy się, to co zrobiła, było uprowadzeniem) zmarła i mimo togo, jej rodzina przez ponad pięć lat walczyła z ojcem i nie chciała wydać mu własnego synka. Na szczęście , w jego przypadku, senator w jego okręgu miał wystarczająco odwagi i chęci do tego by pomóc ojcu Sean’a do odzyskania uprowadzonego chłopca.
W reportażu o Sean’ie zadano chłopcu i ojcu wiele pytań. Zdałem sobie sprawę, że i Wy musicie się z nimi borykać. Pomimo, że na zewnątrz możecie nie dawać po sobie znaku, udawać twardzieli na Facebook’u lub przed kolegami w szkole, tak na prawdę cierpicie . Cierpicie dlatego, że ciągle borykacie się z pytaniami, które zaczynają się prostym – „dlaczego”.
Wiem, że moje słowa mogą wydawać się dzisiaj niewiarygodne, więc ja nie zamierzam się więcej bronić. Tak, mógłbym publikować pisma złożone w sądach, prokuraturach lub Get the whole story
Kochane dzieci,
Dzisiaj rozpoczął się okres Triduum Paschalnego, a tak niedawno, wydawałoby się, że święciliśmy dzień Zmartwychwstania Pańskiego. Modląc się nad grobem Jezusa zbyt często przechodzimy do porządku dziennego, bezmyślnie czym była śmierć naszego Zbawiciela dla nas, żyjących w czasach iPad’ów, iPhonów i innych gadżetów.
Zapędzeni, zagłuszeni codziennym hałasem mediów, telewizji zapominamy – dlaczego dwa tysiące lat temu było potrzebne by ktoś za nas oddał życie, szczególnie, że tak wielu wokół nas (nawet Ci najbliżsi) swoim życiem robią wszystko by zaprzeczyć idei istnienia Boga. Mówią nam, nie zawsze werbalnie – nie przejmuj się zbytnio, gdyż Boga tak najprawdopodobniej nie ma… Oczywiście, „trzeba” chodzić do Kościoła, nawet regularnie, bo „w razie dziecka” Bóg może być, a i sąsiedzi lub proboszcz mogą zauważyć nieobecność.
Nie będę rozpisywał się, bo Get the whole story
Dzisiaj Wasza babcia Janka obchodzi urodziny, i oczywiście przesyła Wam z tej okazji dużo buziaków i „niedźwiadków”. To już jej 38 urodziny i jest z nich bardzo dumna.
W załączeniu przesyła zdjęcie, które zrobiłem jej 3 dni temu (było nadzwyczaj zimno jak na Fremont, bo jedynie 6 C).
Kochane skarby,
Dzisiaj po kościele babcia i ja pojechaliśmy na krótką wycieczkę do Palo Alto. Mieliśmy nadzieję, że pogoda dopisze i mimo groźnego nieba pozwoli na 1-2 godziny dobrego spaceru po University Avenue. Zwykle przebywają tu studenci pobliskiego uniwersytetu Stanford. Szybko okazało się jednak , że plany to jedno, a realia to inna sprawa. Po odwiedzeniu sklepu Apple i obejrzeniu kilku nowych Ipad’ów i Ipod’ów, decyzja zapadła by zakotwiczyć się w pobliskiej kawiarence „Starbucks” na dużą porcję kawy Latte (z obowiązkowym dodatkiem kakao i bitej śmietany) oraz małego, ale słodkiego, załącznika.
Po powrocie do domu, babcia zasiadła przy swoim laptopie, a ja powędrowałem do góry, do swojego komputera. Przeglądając swoją kolekcję piosenek na Youtube posłuchałem również tych dwóch, do których dosyć często powracam w ostatnim czasie.
Pierwsza to przepiękna „To make you feel my love” śpiewana przez bardzo znanego Garth Brooks. Tytuł dosyć ciekawy, bo jakże można zmusić kogoś innego do czucia naszej miłości. Paradoks, który tak bardzo odzwierciedla sytuację w jakiej ja i Wy znajdujemy się dzisiaj.
Mam nadzieję, że słuchając tej pięknej piosenki prześledziliście jej słowa, które sprowokują Was do zastanowienia się, do zadumy, w obecnym okresie Wielkiego Postu.
Inna piosenka wydaje się być wielkim przebojem bo do tej pory słuchano jej ponad Get the whole story